Pamiętasz, ile razy podchodziłaś do zaocznych studiów z psychologii? Miałaś już nawet odłożone pieniądze na pierwszy semestr, ale nagle stwierdziłaś, że to nie dla Ciebie. Potem chciałaś zostać coachem. Złożyłaś papiery na pierwszy semestr i znowu nic. Wtedy powiedziałaś sobie, że się do tego nie nadajesz.

Parę miesięcy temu chciałaś zawalczyć o podwyżkę. Pamiętasz, dlaczego nie poszłaś do szefa? Powiedziałaś, że to nie jest jeszcze dobry moment na to, aby prosić o większe pieniądze. Że musisz się jeszcze bardziej postarać. Że gdybyś była wystarczająco dobra, to sam by się zreflektował i zaproponował wyższą stawkę, a może nawet awans.

Pamiętasz? Ile razy startowałaś w biegu na 5 km i poddawałaś się bez walki o dłuższy dystans, wmawiając sobie, że nie dasz rady. Jak zwykle, krok do przodu, dwa w tył. Już nie wspomnę o Twoim największym marzeniu, czyli…

O tym, o czym marzysz w głębi serca, ale boisz się powiedzieć głośno, bo przecież nie zasługujesz na dobro tego wszechświata. Gdzie schowałaś ten zeszyt w kratkę, w którym lata temu skrzętnie notowałaś marzenie po marzeniu? Cel po celu. Wylądował na dnie szuflady, przysypany szarą rzeczywistością? Sam się stamtąd nie wydostanie. Nikt inny tylko Ty, wiesz, gdzie on jest. Chcesz go zostawić tam na pamiątkę? Komu? Swojej starości?

Co się stało z tą dziewczyną, która mówiła, że nie ma rzeczy niemożliwych? Gdzie jest ta kobieta z ciętą ripostą, poczuciem humoru, uśmiechem na ustach i błyskiem w oczach? Chowa się za dniem codziennym. Za teraźniejszością, która nie rozpieszcza. Za setką zadań, które ma na głowie i często nie ma już siły ich wykonać.

Z jakiegoś powodu zapomniała o sobie. Dawno temu nawet siebie lubiła. Dawno temu nie była od siebie tak wymagająca, a perfekcjonizm miała za nic i śmiała mu się prosto „w twarz”. Dziś, przytłoczona obowiązkami, zapisuje siebie na szarym końcu listy „to do”. Nie pamięta, co to relaks. Nie pamięta, co to spokój i cisza. Jak za mgłą, w pamięci widzi swojego fryzjera, który zawsze wprawiał ją w dobry nastrój. Dba o wszystkich i o wszystko, tylko nie o siebie. Obiad na stole, wyprane koszule, porządek w domu. A w duszy?

Nie lubi patrzeć na siebie w lustrze. Widzi zmęczoną i szarą twarz, bez wyrazu. Oczy smutne, a wzrok zawieszony na nieskończoności. Są dni, kiedy pozwala sobie na chwile słabości. Wtedy cicho szlocha pod prysznicem. Zamyka oczy i wyobraża sobie siebie w innym życiu.

Ten tekst dedykuję każdej kobiecie, która w walce o codzienność zapomniała o sobie. Która z jakiegoś powodu dobre samopoczucie innych stawia przed własnym. Kobiecie takiej jak Ty, która spisała swoje szczęście na straty, bo uszczęśliwianie innych zakodowane ma w genach. I każdej kobiecie, która z jakiegoś powodu uwikłana jest w życie, jakiego nie chciała.

Pamiętaj, Ty jesteś najważniejsza.

Ściskam,

Dominika Dziuba

Podobne wpisy

Dodaj komentarz